11.02.2019

20. Nieodpowiedzialni



Płytki wdech
Wydech
Jeden
Drugi
Trzeci
Nasłuchuję, jak dzień za dniem Dominic – czasami też Shane, czasami Seth – torturują Zmiennokształtnego dla nowych informacji, chociaż za każdym kolejnym razem otrzymują ich coraz mniej. Każda kolejna nic nie zmienia w naszej sytuacji. Tylko ją pogarsza. Odkąd udzielam się na naradach (kilka dni temu Black zadecydował, że również powinnam mieć swój głos w tym całym chaosie) wiem nieco więcej, aczkolwiek praktycznie się podczas nich nie odzywam. Niewiele wiem, niewiele więc mam do powiedzenia. Sytuacja w mieście i okolicznych oddziałach się pogarsza z czasem. Rayis coś planuje, ale nikt nie wie o czym w ogóle mowa.
Błądzimy jak dzieci we mgle. Chcemy wiedzieć wszystko, radzić sobie ze wszystkim, a tak naprawdę mamy puste ręce i nie możemy nic zrobić. Moja „demoniczna” strona również póki co milczy. Nie mam już omamów, oprócz koszmarów w nocy i wrażenia, że jestem wciąż okłamywana. Wszystko zdaje się układać, poza tą cholerną monotonną codziennością. Każdego dnia ćwiczę, czasami nawet uczęszczam na treningi do Doma, jeśli mam ochotę widzieć tyle facetów na raz w jednym pomieszczeniu, przynajmniej zwykle towarzyszy mi Veronica. To ułatwia sprawę. Shane powiedział, że musimy być gotowi i technicznie, to nie rzuca nigdy słów na wiatr. Praktycznie, nie zawsze wiatr zawieje tak mocno, jakby tego chciał. Stąpamy po kruchym lodzie, a każdy dzień spycha nas na kraniec wysokiego klifu.

14.06.2018

19. List


Chyba nigdy tak bardzo nie kusiło mnie ryzyko zranienia, czy poddania się ryzyku zginięcia, jak w tym momencie. Odkąd wróciłam do swojej sypialni, siedzę na parapecie, gapię się bezustannie w gwiazdy i nie potrafię ogarnąć tego wszystkiego myślami. Gdzieś tam pewnie dalej odbywa się narada, w które nie mogę uczestniczyć, pewnie z rozkazu Shane’a. ale to może lepiej, jeszcze więcej informacji w końcu mnie zniszczy wewnętrznie. „Nie jest tu bezpieczna”. Kiedyś wydawało mi się, że to miejsce jest jedynym, w którym ja i Lucas będziemy bezpieczni i nikt tego nie podważy. Myliłam się. W jak wielu kwestiach myliłam się odnośnie swojego życia? Odnośnie ludzi? Swoich przekonań? Mogę tylko błądzić między niewiadomymi i nigdy nie znaleźć odpowiedzi. Męczy mnie to. pragnę stabilizacji, pewności, że nie mam się o co martwić i w końcu mogę zapewnić brata, że już na pewno będzie dobrze.
Po głowie krąży mi tak wiele myśli, nie mogę ich w żaden sposób opanować. Bawię się palcami u rąk i mam ochotę zejść do lochów. Dowiedzieć się wszystkiego, co tylko ten cały Crayne może ukrywać i jakoś się uspokoić. Gwiazdy ułożyły na niebie niesamowite konstelacje, uwielbiam na nie patrzeć i zwykle przynosiły mi ukojenie, ale nie tym razem. Byłam śledzona, przez nie wiadomo jak długi czas i ktoś już raz niemalże opanował mój umysł. Nigdy nie będę bezpieczna i chyba muszę się z tym pogodzić. Oddycham głęboko, opierając głowę o zimną ścianę. Chciałabym, żeby to wszystko było łatwiejsze. Tylko tyle. Móc spokojnie oddychać, bez obawy o to, czy ktoś w tym momencie nie próbuje się włamać do zamku i z niewiadomych powodów – zabić mnie. Albo, co gorsza Lucasa.
Nagle słyszę ciche pukanie do drzwi.
- Proszę.

30.04.2018

18. Więzień


Kiedyś myślałam, że ludzie chodzą tak szybko, bo po prostu lubią, albo mają ważny powód, aby gdzieś się nie spóźnić. Ale w tym zamku nie ma nawet gdzie się spóźniać, więc dlaczego ona tak pędzi? To pytanie krząta się po mojej głowie, zanim niemalże dobiegamy do drzwi, których widoku naprawdę nienawidzę. Schodząc w dół, czuję chłodny powiew wilgoci i wspomnień na plecach. Lochy zamku nigdy nie były moją ulubioną częścią tego miejsca, a ten zamek ma ich wiele. Wzdrygam się nieprzyjemnie, ale nic nie mówię. Ufam, że Vera nie planuje żadnego morderstwa ani nie knuje spisku, więc postanawiam nie zagłuszać jej skupienia swoimi pytaniami. Pewnie i tak byłby bezsensowne, nie wiadomo, czy dostałabym odpowiedź. Zachowanie Veronici trochę mnie przeraża. Ma twarz bladą jak ściana, ale nie przestaje iść na przód.
Staram się wytężyć słuch, ale nie mogę się skoncentrować, ponieważ nie sądziłam, że będzie mi dane tu jeszcze wrócić. Od mojego pierwszego razu, nie pragnęłam tu wcale wracać. Ciemne, kamienne ściany, kraty i wilgoć odbijająca się echem po nich odrobinę mnie dołuje. Na górnych częściach ścian po bokach znajdują się stare lampki, mające oświetlać to miejsce, ale nie wszystkim się to udaje. Co kilkanaście metrów znajduje się jedna. Już drugi raz przechodzimy w ciemności, jak pomyślę o tym, co może czaić się za tymi kratami. Ugh. Odwracam wzrok tak szybko, jak potrafię. Widziałam wiele nieprzyjemnych miejsc, a to jest z pewnością jedno z nich. Jednak, gdy byłam tu pierwszy raz, jeszcze nie wydawało się tak mroczne i zapuszczone. Niechętnie dostrzegam pajęczyny wijące się w kątach ścian. Oddycham płytko, ostrożnie, jakby coś zaraz miało na mnie wyskoczyć. Poza tym bardzo staram się nie odbiegać od Ver dalej, niż na metr, chociaż ona wcale się nie zatrzymuje, chyba nawet tylko przyspiesza.
Szablon wykonany przez Mrs Black dla Wioski Szablonów | Credit: X